Zaśpiewać dźwięk z powrotem — test słuchu, którego nie da się udawać

Każde dotychczasowe ćwiczenie słuchowe prosiło cię o rozpoznanie czegoś: który interwał, który akord, która kadencja. To prosi o wydobycie, a to inna umiejętność, która zawodzi w inny sposób.

Można pewnie rozpoznawać tercję wielką i wciąż nie umieć jej zaśpiewać. Rozpoznawanie to porównywanie; wydobywanie to celowanie.

Najpierw jedno: mikrofon

To ćwiczenie musi cię słyszeć, więc przeglądarka poprosi o zgodę. To jedyna rzecz na tej stronie, która to robi.

Co dzieje się z dźwiękiem: jest analizowany w twojej przeglądarce, żeby ustalić, jaką wysokość śpiewasz. Nigdy nie jest nagrywany, nigdy zapisywany i nigdy nigdzie wysyłany. Z analizy wychodzi jedna liczba — częstotliwość — którą porównuje się z zadanym dźwiękiem i potem zapomina. Mikrofon zostaje zwolniony w chwili, gdy ćwiczenie się kończy, a gasnący wskaźnik nagrywania w przeglądarce jest tego widocznym dowodem.

Jeśli wolisz nie, odmów. Ćwiczenie i tak zagra dźwięk, a ty możesz sprawdzić się ze słuchu; tak czy inaczej nic nie jest punktowane.

Każda oktawa się liczy

Zostaniesz poproszony o dźwięk, i zaśpiewanie go we własnej oktawie jest poprawne.

To nie jest ustępstwo. Bas nie sięgnie oktawy sopranu, a sopran oktawy basu, i ćwiczenie wymagające tej samej oktawy oceniałoby skalę głosu zamiast słuchu. Sprawdzane jest to, czy potrafisz znaleźć wysokość — dźwięk, a nie rejestr, w którym akurat leży.

Jeśli dźwięki wydają się niewygodnie wysokie albo niskie, ćwiczenie można ustawić na niższą lub wyższą oktawę. Wybierz tę, w której twój głos naprawdę siedzi.

Co liczy się jako trafienie

Dwie rzeczy muszą być prawdziwe naraz.

Wystarczająco blisko, co tutaj znaczy w granicach pięćdziesięciu centów. Cent to setna część półtonu, więc pięćdziesiąt to dokładnie pół — punkt, w którym byłbyś bliżej innego dźwięku niż tego zadanego. Wewnątrz zaśpiewałeś ten dźwięk; poza nim zaśpiewałeś inny.

Utrzymane, przez mniej więcej pół sekundy. To waży więcej, niż brzmi. Głos wchodzący na wyższy dźwięk przechodzi po drodze przez ten właściwy, a zaliczenie tego byłoby zaliczeniem przypadku. Wylądować na dźwięku i zostać na nim to umiejętność; przejechać po nim — nie.

Pasek na ekranie pokazuje, gdzie jesteś, kiedy śpiewasz, więc słyszysz, że obniżasz albo podwyższasz, i możesz poprawić — a w tym leży większość wartości tego ćwiczenia, i jest to coś, czego nie nauczy żadna ilość słuchania.

Dlaczego to trudniejsze, niż wygląda

Psują się trzy rzeczy i warto je nazwać, żebyś wiedział, która przytrafia się tobie.

Znalezienie dźwięku w ogóle. Słyszysz go, otwierasz usta i wychodzi coś innego. Ta poprawia się najszybciej — zwykle w ciągu kilku sesji — bo chodzi głównie o naukę celowania, nie o słyszenie.

Wylądować blisko i zjechać. Zaczynasz dobrze i się zsuwasz. Bardzo częste, i właśnie dlatego ćwiczenie każe utrzymać: dźwięk, którego nie umiesz utrzymać, to dźwięk, którego naprawdę nie masz.

Być konsekwentnie za nisko albo za wysoko. Jeśli pasek stoi za każdym razem po tej samej stronie, to nie jest problem słuchu, tylko emisji, i zwykle znaczy, że przepychasz albo za słabo podpierasz. Zaśpiewanie trochę głośniej często rozwiązuje to całkowicie.

Częste błędy

  • Śpiewanie w stronę dźwięku zamiast śpiewania dźwięku. Najpierw wysłuchaj go do końca, zanuć cicho, a potem zdecyduj. Przycisk odsłuchu jest po to, żeby naciskać go więcej niż raz.
  • Zakładanie, że zły dźwięk oznacza zły słuch. Częściej oznacza, że dźwięk jest poza twoją wygodną skalą. Zmień oktawę, zanim cokolwiek wywnioskujesz.
  • Ćwiczenie w hałaśliwym pokoju. Ćwiczenie musi usłyszeć wysokość, a kiedy nie może, powie ci to uczciwie zamiast zgadywać.

Teraz zagraj

Ćwiczenie poniżej gra dźwięk i słucha. Naciśnij przycisk, usłysz go i zaśpiewaj z powrotem w dowolnej wygodnej oktawie.

Spodziewaj się, że pierwsze kilka wyjdzie gorzej, niż według ciebie powinno. Wydobycie wysokości to umiejętność ruchowa tak samo jak słuchowa, i wraca szybko — ale wraca przez ćwiczenie, nie przez zrozumienie.